Syriusz był padnięty, dosłownie. Black nie miał pojęcia jakim cudem w ogóle jeszcze szedł. Jedyne o czym marzył to jego łóżko. To samo marzenie posiadało wiele uczennic, jednak ich intencje były bardzo rozbieżne. Huncwot nie był w stanie wysilić się na jakieś kosmate myśli, oto, co zmęczenie robi z człowiekiem. Albo dokładniej - oto, co szlaban u McGonagall robi z człowiekiem! A szlaban ten był wyjątkowy, jedynie dla Syriusza Minerwa potrafiła przyszykować takie tortury. Sortowanie wypracowań ze względu na nazwisko autora, tematykę, dom, długość i klasę. Według Blacka podchodziło to już pod znęcanie się nad nim. Była to cena za szlachetne wstawienie się za Jamesem i uratowanie jego, bądź co bądź, seksownego tyłka. O kurwa, musiał być naprawdę wykończony skoro myślał o dupie przyjaciela w taki sposób.
Jakimś cudem dowlókł się do dormitorium Huncwotów. W pomieszczeniu jak zawsze panował kompletny chaos. Kilka foteli całkowicie zniknęło pod stertami ubrań, kufry w większości były pootwierane, a ich zawartość była niedbale porozrzucana wewnątrz lub w pobliżu ich. Dało się zauważyć trochę opakowań po słodyczach walających się na parapetach bądź pod łóżkami. Może nawet czasem dało się zauważyć gdzieś zbiegłą czekoladową żabę.
Na jednym z łóżek rozłożony w najlepsze wylegiwał się James czytający Proroka Codziennego. Potter wyglądał na bardzo zadowolonego z życia i co najważniejsze - wypoczętego. Niedbale zawiązany gryfoński krawat zwisał mu teraz przez ramię. Kiedy usłyszał dźwięk otwierania i zamykania drzwi uniósł się na łokciach i wyszczerzył do najlepszego przyjaciela.
- Łapa, uśmiechnij się! - Odezwał się aż zbyt radosnym głosem.
Syriusz spojrzał na Rogacza i wywrócił oczami zbyt zmęczony na jakąś kąśliwą uwagę. Oczywiście, uśmiechnie się po kilku godzinach przeglądania cholernych wypracowań, które przypadły mu za krycie jaśnie cudownej dupy Pottera! Nie miał zamiaru mu tego wypominać, może gdyby to był Peter, ale na pewno nie Jamesowi. Bez słowa podszedł do swojego łóżka i padł twarzą prosto na miękką poduszkę.
- Ha ha ha... - Burknął sarkastycznie w poduszkę.
Rogacz cicho westchnął i usiadł na łóżku przy okazji odkładając gazetę na fotel. Wychylił się w stronę Blacka i korzystając z tego, że noga chłopaka zwisała z brzegu łóżka pociągną go za nią.
- No weź, nie mogło być tak źle... - Powiedział kryjąc poczucie winy. W końcu to jego krył Łapa.
- Przez bite cztery godziny segregowałem wypracowania wszystkich klas ze względu na ilość słów, tematykę, długość, nazwiska i imiona... Do tej pory litery skaczą mi przed oczami. - Burknął Syriusz nawet nie unosząc głowy.
- Jakieś ciekawe prace? - Zaciekawił się Potter mimowolnie parskając śmiechem. Musiał przyznać McGonagall, że potrafiła wymyślać naprawdę podłe kary.
- To nie jest zabawne! - Mruknął urażony Syriusz. Mimo wszystko jednak lekko okręcił głowę, żeby spojrzeć na Jamesa. - Tsaaaa... Była jedna taka o możliwościach transmutacji Smarkeusa. - Dodał mimowolnie też parskając śmiechem. Musiał przyznać, że chętnie zobaczyłby Snape'a w roli nowego mopa dla Filcha.
- Ooo, to mogło być ciekawe... - Stwierdził Rogacz z lekko rozmarzoną miną. Prawdopodobnie wyobrażał sobie to samo, co Syriusz. - Czekaj, nie ty ją pisałeś? - Zapytał po chwili szczerząc się. Nie musząc już zwracać uwagi przyjaciela, znowu wygodnie rozłożył się na łóżku.
Oczywiście obaj wiedzieli, że była to jedna z tych niewielu prac, które Syriusz odrobił. I to jak dokładnie! Chłopak siedział nad nią przez kilka nocy, a kiedy skończył był dumny jak paw. Napisał dwa razy więcej niż było zadane! Ten jeden raz zrobił więcej niż sama panna Evans, co nie uszło niczyjej uwadze, więc Syriusz był o dwa razy bardziej dumny niż po samym skończeniu wypracowania. Oczywiście w tym samym czasie James puszył się jak paw właśnie przy Rudej, że on miał bardzo ważną rolę przy tworzeniu syriuszowego arcydzieła, a sam autor wypracowania nigdy by nie przyznał, że to wyraźnie ugodziło w jego uczucia. Oczywiście dla tego, że Evans wcale nie irytowała się na niego tylko na Pottera!
- Tsaaaa... Jedyna, jaką odrobiłem. - Zaśmiał się Syriusz.
- I to jak porządnie! - Zawtórował mu James wbijając wzrok w sufit. - Szkoda, że nie doceniono twojej kreatywności. - Westchnął.
- Wielcy geniusze nigdy nie są doceniani za życia. Są zamęczani do granic możliwości... - Mruknął Syriusz wtulając głowę w poduszkę. Był naprawdę padnięty, jeszcze trochę i mógłby zasnąć.
Potter przewrócił oczami i zaśmiał się cicho. Nie dało się ukryć, że Syriusz miał bardzo specyficzne poczucie humory, którego nikt nie mógł podrobić, jak i oczywiście jego całego. Łapa nie byłby sobą bez swojego ego.
- No tak tak... Syriusz Black wielki geniusz. - Powiedział nadal się śmiejąc. - Ej, Łapa... Co dziś robimy? - Zapytał po chwili spoglądając na drugiego Huncwota. Nie chciało mu się reszty wieczoru spędzać z Prorokiem Codziennym kiedy niecały metr dalej leżał Syriusz. Liczył, że zostało w nim trochę chęci do życia po całym tym szlabanie.
- Nie wiem, jestem tak padnięty, że jakbyś mnie przeleciał to bym nie zauważył... - Stwierdził Black cicho wzdychając.
James popatrzył na niego z zamyśloną miną i przez chwilę milczał. Czyżby Syriusz sugerował, że on miał go przelecieć? A może po prostu był zbyt zmęczony, żeby znaleźć inne porównanie? Po niecałej minucie ciszy Potter roześmiał się głośniej niż przedtem.
- Nie byłbym taki pewny, czy byś nie poczuł. Może Glizdka byś i nie poczuł... - Stwierdził przyglądając się swoim paznokciom z miną znawcy.
- Oj Jem, ty masz chyba zbyt wysokie mniemanie o sobie... - Westchnął Łapa kręcąc głową z politowaniem nad próżnością przyjaciela. - Chociaż Glizdka... Poczułbym jego wagę. - Dodał po chwili zastanowienia.
Rogacz lekko zmarszczył brwi przyglądając się czarnowłosemu Gryfonowi. Syriusz musiał być naprawdę zmęczony skoro wygadywał takie rzeczy. Żeby pozwolić Peterowi przejąć inicjatywę?!
- Pozwoliłbyś mu dominować? - W końcu nie wytrzymał i zaśmiał się po raz kolejny. - I nie, nie mam zbyt wysokiego mniemania. Po prostu jestem realistą i znam swoją wartość... i wielkość. - Odparł pokazując język.
- Jeszcze czego! - Prychnął Syriusz potrząsając głową. - No pewnie, nie uwierzę dopóki nie zobaczę. - Odpowiedział Potterowi również pokazując mu język.
James lekko uniósł brew wpatrując się w przyjaciela z niedowierzaniem. Jak on mógł tak podważać jego męskość?! To było wręcz oburzające! Jego własny przyjaciel...
- Nie wierzysz mi, Łapo? Czuję się urażony! - Zawołał Rogacz przykładając dłoń do serca jakby właśnie w nie ugodził Syriusz.
- Cóż, Rogaczu, ale wierzę jedynie w to, co widzę, a nie w cuda na kiju... A raczej na kroczu. - Odparł niewinnie Syriusz.
- Syriusz, no proszę cię. - Westchnął James siadając na łóżku. - Te prace wyprały ci mózg czy... mam się rozebrać? - Dodał nieco niepewnie.
Łapa jakby na te słowa się ożywił. James sam z siebie proponujący striptiz? Tego jeszcze nie było! Chociaż nie przyznałby teraz, że ta propozycja podziałała na niego lepiej niż wiadro zimnej wody wylanej na głowę. Od razu się rozbudził. Sprawnym ruchem przewrócił się na bok i posłał Rogaczowi jeden ze swoich słodkich, łajdackich uśmieszków, które najczęściej stosował na upatrzone wcześniej dziewczyny.
- Nie miałbym nic przeciwko, i tak czasami paradujesz jak cię Merlin stworzył po pokoju... Tylko na razie oglądałem jedynie twoją dupę. - Odpowiedział szybko przyglądając się Potterowi, który akurat przeczesał włosy dłonią.
- Łapo, ty zboczeńcu. - Zaśmiał się, ale jego dłoń po chwili zastanowienia wylądowała na pasku od spodni.
- Dopiero odkryłeś? - Black uniósł lekko brew chociaż nie przestawał się uśmiechać.
- A ty? - Wypalił nagle James ignorując wcześniejszą uwagę Gryfona.
- A ja... - Zamruczał cicho nie spuszczając wzroku z Pottera.
Nie spodziewał się, że James zapyta go o striptiz. Poza tym mieli to robić dla siebie nawzajem? W całej swojej karierze najseksowniejszego chłopaka w Hogwarcie nigdy jeszcze nie spotkał się z taką sytuacją i musiał przyznać, że nawet mu to odpowiadało. Poza tym co miał do stracenia?
Po chwili zastanowienia zaczął odplątywać krawat i rzucił go gdzieś w kąt pokoju zapominając o nim zaraz po wypuszczeniu go z dłoni. Prawie instynktownie zaczął odpinać koszulę ani na chwilę nie spuszczając z oczu Jamesa. Chłopak stanął na łóżku śmiejąc się. Wygiął biodra jego stronę i z seksowną miną rozpiął spodnie, które powoli zaczęły zsuwać się po jego nogach. Sam Syriusz nadal leżał na łóżku uważnie obserwując drugiego Huncwota, jednak widząc bokserki chłopaka nie mógł powstrzymać śmiechu. Fioletowy materiał w żółte kaczuszki seksownie opinał krocze, tyłek i fragment ud Pottera.
- Świetne bokserki... - Zamruczał zrzucając z siebie koszulę.
- Nie spodziewałem się, że będę urządzał striptiz dla kumpla, założyłbym jakieś stringi. - Odparł Rogacz przewracając oczami. Spodnie zdążył zrzucić z łóżka, a teraz rozluźniał krawat.
- Podwiązki i koronkowy stanik też? - Łapa wyszczerzył się bezczelnie. Akurat zrzucał z nóg buty i zaczął rozpinać rozporek w swoich spodniach.
- Kupiłbym jeszcze różowe kajdanki, pejczyk i uszka króliczka. - Jem przewrócił oczami. Rozpinał koszulę, która zaraz poszła w ślad za jego spodniami. - No i wstawiłbym rurę tam w kącie. - Zaśmiał się wskazując odpowiednie miejsce dłonią.
- W pełni Cię popieram, Rogaczu! - Zawołał ochoczo Syriusz. - Chociaż pomyślałbym o ogoleniu nóg... - Mruknął mimowolnie się szczerząc.
Nie był znowu aż tak tragicznie owłosiony na nogach, jednak nie dało się ukryć, że posiadał trochę czarnych włosków, które delikatnie się kręciły. Oczywiście te nogi też były najseksowniejsze w całej szkole, jak on sam!
James przesunął wzrokiem po Syriuszu zaczynając od rozczochranych włosów, poprzez jego klatę i brzuch, na którego dole zatrzymał się trochę dłużej, aż do niebieskich bokserek i nóg.
- Twoim zdecydowanie by się przydało... - Stwierdził pochylając się by przejechać po swojej nodze od kostki aż po udo. - Mi też, ale moje nogi i tak lepiej wyglądają...
- No cóż, ja w przeciwieństwie do ciebie nie muszę utrzymywać się na miotle jak jakaś baletnica, żeby kij nie wbijał mi się w krok, to prawdopodobnie kształtuje nogi. - Odparł Syriusz wpatrując się w Jamesa z podejrzanym błyskiem w oku na co Potter parsknął śmiechem.
Stali naprzeciw siebie przez chwilę. Obaj wyglądali mniej więcej podobnie. Zostały na nich jedynie bokserki, włosy mieli rozczochrane. Po ustach Syriusza błądził łobuzerski uśmieszek, ale James jakby stracił trochę pewności siebie.
- No to co...? - Mruknął, a jego palec szybko wkradł się pod gumkę bokserek gotowy w każdej chwili je zdjąć.
Syriusz nie odpowiadając nic przeszedł krótką odległość dzielącą łóżka Huncwotów. Sprawnie wskoczył na materac i stanął naprzeciw Pottera obserwując go z uśmieszkiem. Sam do końca nie wiedział co nim kierowało, jednak zbliżył się do chłopaka tak, że dzieliły ich jedynie centymetry.
- Oj Rogaczu... - Wymruczał, a jego uśmiech stał się bardziej tajemniczy.
James nie mając pojęcia co się właśnie dzieje zmarszczył brwi niepewnie obserwując najlepszego przyjaciela. Jego dłoń odruchowo powędrowała do włosów, które szybko odgarnął z czoła.
- Słucham Łapciu...? - Spytał nieco nerwowo przygryzając wargę.
Syriusz widząc niepewność chłopaka zamruczał cicho z zadowoleniem. Delikatnie przejechał palcem po klacie Rogacza ani na chwilę nie przestając patrzeć mu w oczy.
- Oczekiwałeś, że będzie tak łatwo? - Wymruczał nachylając się do ucha Pottera.
- No... - Wymamrotał James lekko drżąc kiedy ciepły oddech Syriusza owiał jego ucho. Przez cały czas wpatrywał się w ciemne oczy Blacka próbując zrozumieć co się dzieje.
- No co? - Zapytał Łapa patrząc mu prosto w oczy. Delikatnie przeczesał włosy chłopaka swoimi palcami, jednak na razie nie wykonywał więcej ruchów.
- Ty... tak... serio? - Spytał cicho Jem niepewnie unosząc brew. Przyłapał się na tym, że niepewnie zagryzał wargę. Jego serce jakby przyśpieszyło z nieznanego mu powodu.
- Jak najbardziej. - Wymruczał Syriusz, znowu wprost do ucha Jamesa.
Nie czekając na nic więcej przysunął się jeszcze bliżej tym samym niwelując całą dzielącą ich odległość. Ciała Huncwotów zetknęły się ze sobą wystawiając ich oboje na próbę. Obaj mogli poczuć jak ten drugi lekko drgnął. Syriusz powędrował dłonią do policzka Pottera, który delikatnie pogłaskał, za to dłonie Jamesa nagle znalazły się na biodrach Łapy.
- Łapa... Ja... - Zająknął się niższy Gryfon czując przyjemny dreszcz sunący mu wzdłuż kręgosłupa. - Łapa...
Nawet gdyby James wiedział, co chciał powiedzieć i tak nie skończyłby zdania, bo w tym samym momencie usta Syriusza zamknęły jego własne w namiętnym pocałunku. Rogacz, zbyt zaskoczony, żeby jakkolwiek inaczej zareagować po prostu zamruczał coś w usta przyjaciela i zaczął odpowiadać na pocałunek.
Z gardła Syriusza wydobył się pomruk pełen zadowolenia. Przejechał dłońmi po szyi Rogacza stopniowo zsuwając się coraz niżej. James lekko drżał pod jego dotykiem, a jego ręce nadal nie odrywały się od bioder Blacka. Teraz powędrowały nieco niżej zahaczając palcami o gumkę bokserek Łapy. Ten nie zaprotestował tylko przejechał dłońmi po bokach Jema i zaraz też przeniósł je na biodra chłopaka, którego nadal całował. Zanim się obejrzeli leżeli już na łóżku całując się namiętnie. James lekko wił się pod Syriuszem czując, że w jego bokserkach robi się trochę za ciasno.
Black lekko drgnął czując gwałtowną reakcję Jamesa przez materiał ich bokserek, chociaż sam nie pozostawał w tyle. Przerwał pocałunek z cichym jękiem i przeniósł usta na szyję Pottera, którą zaczął całować równie namiętnie i przy okazji przygryzać skórę na niej. Koło ucha słyszał jak chłopak cicho pojękuje i dyszy coś nieskładnego na co mimowolnie się uśmiechnął. Jego dłoń automatycznie powędrowała do bokserek Rogacza, które zaczął delikatnie zsuwać. Zamarł na chwilę, kiedy poczuł na swoim pośladku dłoń drugiego Huncwota, jednak szybko wrócił do przerwanych czynności. Czuł, że jego bielizna ciasno opina się na członku, który już stał czekając aż ktoś się nim zajmie. Jęknął cicho odtwarzając w pamięci widok nagiego tyłka Jamesa i nagle zapragnął się w nim znaleźć.
- O kurwa... - Wydyszał odrywając się od szyi Jamesa, żeby spojrzeć mu w oczy, które teraz błyszczały z podniecenia. Chłopak uśmiechnął się do niego lekko dysząc coraz głośniej.
- Bierz mnie. - Wymamrotał wręcz prosząco jedną dłonią przeczesując ciemne włosy Syriusza.
Syriuszowi nie trzeba było dwa razy powtarzać, szczególnie kiedy był tak cholernie podniecony. Nic nie mówiąc zaczął całować nagą skórę Pottera szybko zjeżdżając ustami coraz niżej. Nie należał do osób cierpliwych, więc już po chwili znalazł się przy gumce od bokserek Rogacza, które sprawnie ściągnął zębami uwalniając nabrzmiałego członka Huncwota. Delikatnie przejechał palcem po pachwinach chłopaka, na co odpowiedział mu cichy, pełen podniecenia jęk. Po chwili powędrował do penisa Jamesa, jednak słysząc jego jęki i czując, jak ciasne są jego bokserki postanowił odłożyć zabawy na później.
Najpierw delikatnie oblizał członka Pottera na całej długości na dłuższą chwilę zatrzymując się na jego czubku. James zajęczał jeszcze głośniej wypowiadając coś prosząco, więc Syriusz szybko objął jego męskość ustami i zaczął powoli poruszać głową ssąc i oblizując Małego Pottera. Jęki chłopaka podniecały go jeszcze bardziej, więc starał się jak najszybciej doprowadzić go do końca, żeby sobie też mógł ulżyć. Okazało się, że jego usta są niezwykle utalentowane bo już po kilku chwilach James doszedł wykrzykując jego imię prosto w usta Blacka. Ten posłusznie połknął całą gorącą spermę Pottera i wypuszczając go z ust uniósł się na łokciach i podciągnął znowu nad chłopaka, który dochodził do siebie po orgazmie zafundowanym mu przez najlepszego przyjaciela.
Syriusz odczekał chwilę, aż James zacznie znowu kontaktować ściągając z siebie bokserki, które były zdecydowanie zbyt ciasne. Akurat kiedy odrzucił je gdzieś w bok Potter spojrzał mu prosto w oczy i wymruczał coś przyciągając go bliżej. Syriusz sapnął głośno czując jak jego członek ociera się o brzuch Rogacza.
- Mogę? - Zapytał delikatnie przejeżdżając palcem w okolicach wejścia Jamesa. Czuł pulsowanie w swoim penisie jakby zaraz miał wybuchnąć, więc kiedy przypadkiem przesunął się na Potterze jęknął cicho. Rogacz widząc to lekko skinął głową. Syriusz nie czekając na nic więcej ostrożnie wsunął w chłopaka jeden palec chcąc go na siebie przygotować. Do jego uszu dotarł zdławiony jęk Huncwota, który po chwili ucichł, więc delikatnie wprowadził w niego drugi palec rozciągając go.
- Syriusz... - Wydyszał James drżąc pod nim.
Kiedy wsuwał w Pottera trzeci palec szybko go pocałował uciszając kolejny jęki. W końcu, gdy uznał, że odpowiednio go rozciągnął szybko zastąpił palce swoim członkiem na co James zareagował kolejnym jękiem, ale nie zatrzymał go. Syriusz jęknął głośno czując jaki chłopak jest ciasny. Poczuł silniejszy przypływ podniecenia i z coraz głośniejszymi jękami zaczął szybko poruszać się wewnątrz tyłka Rogacza. Zanim się zorientował, posuwał go bez żadnych zahamowań, na co James reagował jękami, ale nie protestował. Wchodził w niego i wychodził coraz szybciej co chwila cicho klnąc i powtarzając imię chłopaka. Był na tyle podniecony, że doszedł już po kilku minutach wykrzykując imię Huncwota pod nim.
Syriusz w końcu opadł na Rogacza, który był już na tyle przytomny, że objął go mocno i pogłaskał po plecach. Black z cichym westchnieniem wysunął się z niego i nie do końca świadomie wtulił mocno opierając głowę o bark chłopaka.
- Jem... Och... Kurwa, twoja dupa. - Wymamrotał po chwili na co odpowiedział mu cichy śmiech Rogacza.
- Nie wierzę. - Westchnął James. Łapa lekko uniósł głowę i uśmiechnął się półprzytomnie do chłopaka po czym zasnął nadal wtulając się w przyjaciela.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz